|
|
|
Giełda Linki |
|
|
|
|
Aktywny handel - rady
Oto ciekawy tekst w wolnym tłumaczeniu ;-) Z grup dyskusyjnych.... i cos w tym prawdy chyba jest...
1. We accumulate information - buying books, going to seminars and
researching.
2. We begin to trade with our 'new' knowledge.
3. We consistently 'donate' and then realise we may need more
knowledge or
information.
4. We accumulate more information.
5. We switch the commodities we are currently following.
6. We go back into the market and trade with our 'updated' knowledge.
7. We get 'beat up' again and begin to lose some of our confidence.
Fear
starts setting in.
8. We start to listen to 'outside news' and to other traders.
9. We go back into the market and continue to 'donate'.
10. We switch commodities again.
11. We search for more information.
12. We go back into the market and start to see a little progress.
13. We get 'over-confident' and the market humbles us.
14. We start to understand that trading successfully is going to take
more
time and more knowledge than we anticipated.MOST PEOPLE WILL GIVE UP AT THIS POINT,
AS THEY REALISE WORK IS INVOLVED.15. We get serious and start concentrating on learning a 'real'
methodology.
16. We trade our methodology with some success, but realise that
something
is missing.
17. We begin to understand the need for having rules to apply our
methodology.
18. We take a sabbatical from trading to develop and research our
trading
rules.
19. We start trading again, this time with rules and find some
success, but
over all we still hesitate when it comes time to execute.
20. We add, subtract and modify rules as we see a need to be more
proficient
with our rules.
21. We feel we are very close to crossing that threshold of successful
trading.
22. We start to take responsibility for our trading results as we
understand
that our success is in us, not the methodology.
23. We continue to trade and become more proficient with our
methodology and
our rules.
24. As we trade we still have a tendency to violate our rules and our
results are still erratic.
25. We know we are close.
26. We go back and research our rules.
27. We build the confidence in our rules and go back into the market
and
trade.
28. Our trading results are getting better, but we are still
hesitating in
executing our rules.
29. We now see the importance of following our rules as we see the
results
of our trades when we don't follow the rules.
30. We begin to see that our lack of success is within us (a lack of
discipline in following the rules because of some kind of fear) and we
begin
to work on knowing ourselves better.
31. We continue to trade and the market teaches us more and more about
ourselves.
32. We master our methodology and our trading rules.
33. We begin to consistently make money.
34. We get a little over-confident and the market humbles us.
35. We continue to learn our lessons.
36. We stop thinking and allow our rules to trade for us (trading
becomes
boring, but successful) and our trading account continues to grow as
we
increase our contract size.
37. We are making more money than we ever dreamed possible.
38. We go on with our lives and accomplish many of the goals we had
always
dreamed of.
Data: 27.11.1999 (GG
Parkiet) Nr 1396
O zarządzaniu pieniędzmi, określaniu wielkości pozycji i innych
zagadnieniach
związanych ze skutecznym inwestowaniem rozmawiają
Van K. Tharp i Piotr Wąsowski
- Jak rozpoczęła się Pańska przygoda z rynkiem?
- Byłem bardzo kiepskim traderem, gdy zaczynałem. Dwukrotnie straciłem
cały kapitał. Za drugim razem straciłem nawet więcej niż
posiadałem. Spadłem poniżej zera. Na szczęście po tym drugim
razie uświadomiłem sobie, że moje wyniki były znacznie gorsze od
losowych. To nie mógł być pech. To wynikało ze mnie. W końcu
wziąłem się za rozpoznanie przyczyn mojej porażki. Gdy prowadziłem
badania nad rozwiązywaniem problemów związanych z inwestowaniem, moi koledzy
prosili mnie o radę, jak poprawić
swoje wyniki. A większość z nich to byli dobrzy inwestorzy. W końcu uznałem, że to dobry pomysł, by
zająć się szkoleniem
innych. Teraz moja gra na rynku polega głównie na
inwestowaniu razem z traderami, którzy korzystają z moich kursów.
Wyniki tych inwestycji są znakomite. Co roku zarabiamy ponad 50%.
Moja filozofia w pracy z tymi traderami jest taka, by szukać ich
cech wspólnych. Każdy z nich ma inny system inwestycyjny i każdy
osiąga zyski. Więc to nie jest najważniejsze. Ich wspólną cechą
jest to, że przestrzegają
zasad zarządzania pieniędzmi, nie ryzykują zbyt wiele oraz są bardzo
zdyscyplinowani. Kiedy stosujesz te metody,
masz ogromne szanse na sukces. Od pewnego czasu zajmuję się modelowaniem tych cech u inwestorów.
-
Dlaczego sprzedaje Pan swoje sekrety inwestycyjne?
-
Dobry trener charakteryzuje się tym, że znajduje utalentowanych
graczy (inwestorów), uczy ich fundamentalnych zasad niezbędnych do osiągnięcia
sukcesu, a następnie czuwa, by tych zasad przestrzegali. To jest bardzo
interesujące, jak trading jest podobny do
sportu, szczególnie lekkiej atletyki. Prawie każdy lekkoatleta ze ścisłej
czołówki światowej ma swojego prywatnego trenera. Bardzo mało jest natomiast
traderów, którzy mają swoich coachów. Właśnie
dlatego sprzedaję swoje sekrety. Zarobiłem wystarczająco dużo, żeby już
kilka lat temu udać się na emeryturę. Mam bardzo dużą motywację, by pomagać
ludziom, którzy być może bez mojej pomocy nie byliby w stanie zarobić pieniędzy
na rynku. Większość ludzi wykazuje tendencję do nieprzestrzegania
podstawowych zasad inwestycyjnych. Robią wszystko źle.
Przyczyny tego stanu rzeczy i sposoby ich pokonywania są opisane w mojej
książce "Giełda, wolność, pieniądze - poradnik spekulanta".
Niestety, większość produktów dla inwestorów
wykorzystuje te tendencje. Innymi słowy, ludzie kupują te produkty, ponieważ wydaje im się, że to poprawi ich wyniki na rynku,
a w rzeczywistości tak nie jest. Ja robię to inaczej. Pokazuję rezultaty
mojego modelowania strategii inwestycyjnych. Inwestorzy widzą wyniki i
przekonują się, że to działa. Jednak aby skutecznie zastosować te zasady,
większość z nich musi całkowicie zmienić swoje pojmowanie rynku.
Inaczej nie odniosą sukcesu.
- W
jaki sposób unika Pan emocji w czasie inwestowania? Jaki jest ich wpływ na
wyniki trategii? Czy stosowanie mechanicznych systemów transakcyjnych jest
dobrym wyjściem, by ich uniknąć?
- Po
pierwsze, mechaniczne systemy inwestowania nie mają nic
wspólnego z kontrolą emocji. Jeżeli ktoś jest emocjonalny, to jego
emocje wpłyną na każdy stosowany przez niego system.
Spowodują, że albo nie zdecyduje się na podjęcie transakcji
zgodnie z sygnałami systemu, albo zaangażuje zbyt wiele na rynku
niezgodnie z systemem. Jeden
z kursów proponowanych przeze mnie pokazuje 15
sposobów zmiany stanu umysłowego (to jest moja definicja emocji).
Po pierwsze, trzeba rozpoznać, że aktualny stan umysłu jest
nieodpowiedni do inwestowania. Większość ludzi nie jest w stanie zrobić
nawet tego. Następnie, jeżeli sobie to uświadomimy, należy coś z tym zrobić.
Wstępne sposoby zmiany stanu umysłu polegają na obserwacji i zmianie sposobu
oddychania. Jeżeli ktoś jest emocjonalnym
graczem, to prawdopodobnie również jego oddech jest nierówny. Zmiana oddechu
wpływa na zmianę stanu umysłu. Warto także wstać i zmienić postawę. To również
wpływa na samopoczucie.
- No właśnie,
jak osiągnąć odpowiedni stan umysłu, aby odnieść
sukces na rynku?
- W
trakcie mojej pracy odkryłem, że aby osiągnąć sukces na rynku, trzeba spełnić pewne wymagania. Można je porównać
do określonych zadań, których wykonanie jest niezbędne do
osiągnięcia sukcesu. Optymalny stan umysłu zależy od zadania, nad
którym właśnie pracujemy. Ten temat będzie się pewnie przewijał przez cały wywiad. Mogę znowu odesłać czytelników
"Profesjonalnego Inwestora" do moich kursów i książki. Mogę
opisać jeden z elementów niezbędnych do osiągnięcia
sukcesu na rynku. To jest stan gotowości do realizacji transakcji. W
tej sytuacji trzeba działać, a nie myśleć. Rozmyślania na temat
transakcji powinny być dokonane wcześniej. W momencie składania zlecenia jest
już na to za późno. Wyobraźmy sobie tygrysa polującego na swoją ofiarę.
Gdyby w tym momencie tygrys zaczął
się zastanawiać, czy ten skok to dobry pomysł, prawdopodobnie nic by nie
upolował i złamałby sobie kark.
Wracając
do pytania. Otóż najważniejszy w inwestowaniu jest odpowiedni stan umysłu.
Aby to osiągnąć, trzeba prowadzić coś w rodzaju dziennika-notatnika, w którym
zapisujemy psychologiczną historię każdej transakcji. Tam powinno się
zapisywać emocje i przemyślenia
na temat swoich posunięć na rynku.
- Jakie
są najważniejsze przeszkody skutecznego inwestowania?
- Najczęściej
występujące przyczyny porażki to nieumiejętność dokonania transakcji w
momencie wygenerowania sygnału przez system, skłonność do zbyt dużego
ryzyka oraz potrzeba posiadania racji
w każdej sytuacji rynkowej. Zwykle te problemy są jednak
znacznie głębsze, niż mogłoby się wydawać. Czasami jest to bardzo
niska samoocena lub brak jednoznacznego systemu inwestycyjnego.
- Czy
może Pan wskazać taki problem, który jest głębszy niż się wydaje?
-
Inwestorzy, którzy mają problemy z dokonaniem transakcji, na ogół w
rzeczywistości po prostu nie mają systemu inwestycyjnego.
Oni myślą, że go mają, ale tak naprawdę często jest to zaledwie
tzw. sposób otwierania pozycji po wystąpieniu pewnych sygnałów. To nie jest
przecież całościowy system inwestycyjny. Dodatkowo,
tacy inwestorzy zwykle nie mają pomysłu, jak wyjść z rynku
(zamknąć pozycję) w konkretnych sytuacjach.
- Jakie
kroki należy przedsięwziąć, by te przeszkody
wyeliminować?
- Tak
jak wcześniej powiedziałem, odkryłem, że większość graczy,
którzy nie mogą podjąć decyzji o dokonaniu transakcji, tak naprawdę
nie ma systemu inwestycyjnego. Większość inwestorów
skupia całą swoją uwagę na wskaźnikach technicznych i identyfikacji
dogodnych sytuacji do wejścia na rynek (w
rzeczywistości jest to zaledwie ok. 10% dobrej strategii
inwestycyjnej), a zbyt mało czasu poświęca na prawdziwe zarabianie
pieniędzy na rynku. Pierwszy krok w rozwiązywaniu tych problemów, to ich
identyfikacja. Musimy uświadomić sobie, co tak naprawdę stanowi najważniejszy
problem w naszym podejściu do rynku. Dlaczego tracimy pieniądze. Drugi krok to
otwartość na rozwiązanie tego problemu. Zwykle gracze tłumaczą się, że
nie chcą inwestować mechanicznie lub grać za pomocą komputerów, albo coś w
tym rodzaju. Trzeba uciec od tych tłumaczeń i przyznać się do swoich błędów.
W końcu musimy sobie uświadomić, co to jest tak naprawdę dobry system
inwestycyjny i jakie są jego najważniejsze elementy, które zostały
prawdopodobnie przez nas zaniedbane. Najbardziej istotne dla każdej strategii
jest określenie zasad wyjścia z rynku oraz regulowanie wielkości poszczególnych
pozycji. Moja nowa książka "Giełda, wolność i pieniądze - poradnik
spekulanta" stanowi bardzo dobry przewodnik dla inwestorów, którzy chcą
pokonać te najważniejsze przeszkody w zarabianiu pieniędzy na rynku.
- Czy
stres jest, Pana zdaniem, poważną przeszkodą dla inwestora? W jaki sposób można go zminimalizować?
- Po
pierwsze, trzeba oszacować, co jest przyczyną stresu. Znaczna część mojego
kursu dla inwestorów jest poświęcona temu zagadnieniu. Stres może wynikać z
problemów w pracy, problemów
małżeńskich lub innych związków, ze zbyt małej ilości pieniędzy, złego
nastawienia do życia albo z powodu słabego stanu zdrowia. Dodatkowo trzeba
oszacować, co zmniejsza nasz stres - co
robimy, by zmniejszyć jego natężenie. Tutaj należy wspomnieć zdrowie i sposób
odżywiania, ćwiczenia fizyczne, rekreację, medytacje i inne sposoby
relaksowania umysłu.
Sekretem
do utrzymania stresu na odpowiednio niskim poziomie jest minimalizowanie
przyczyn stresu oraz maksymalizowanie czynników obronnych przed stresem.
Powtarzam, moje kursy w znacznym
stopniu są poświęcone zagadnieniom zarządzania poziomem stresu. Mogę dać
polskim inwestorom szybką radę, żeby codziennie poświęcali jedną godzinę
w środku dnia na ćwiczenia fizyczne. To naprawdę pomaga.
-
Dlaczego zasady zarządzania pieniędzmi są tak ważne?
-
Termin zarządzanie pieniędzmi jest obecnie bardzo często źle stosowany.
Dlatego ja używam nazwy regulowanie wielkości pozycji (position sizing)
zamiast zarządzanie pieniędzmi. Generalnie te zasady dotyczą podejmowania
decyzji o wielkości zaangażowania pieniędzy w daną pozycję przez cały czas
jej trwania. Badania pokazują, że od zasad zarządzania pieniędzmi zależy
91% wyników inwestycyjnych każdego gracza. To pokazuje, jak istotny jest ten
problem. Większość osób nie poświęca mu jednak zbyt wiele uwagi.
Inwestorzy nie mają zwykle odpowiedniej ilości pieniędzy, aby grać na
rynku, więc całkowicie zaniedbują problem regulowania wielkości pozycji, co
jest przecież kluczem do sukcesu na rynku. Często ludzie do mnie dzwonią i mówią
coś w tym rodzaju: "Słuchaj Van,
mam świetny system inwestycyjny. Zarobiłem 200% w ciągu dwóch miesięcy, ale
później straciłem to wszystko i jestem 50% do tyłu. Już wiem, że mój
problem leży we mnie. Co mam zrobić."
Kiedy słyszę coś takiego, jest dla mnie oczywiste, że taki inwestor
ma bardzo mały kapitał i jego sposób regulowania wielkości pozycji to prosta
droga do katastrofy i bankructwa.
- Skoro
zarządzanie wielkością pozycji jest tak ważne, to czy może Pan powiedzieć
o tym coś więcej?
-
Opowiem teraz dwie historie, które powinny pokazać istotę tego problemu.
Ralph Vince opracował pewną grę poświęconą zagadnieniu wielkości pozycji.
Zebrał 40 osób ze stopniem doktora różnych specjalności, oprócz tych, którzy
mieli coś wspólnego ze statystyką. Gra polegała na 100 kolejnych
inwestycjach, które były generowane jedna po drugiej. Każdy z doktorów zaczął
z 1000 dolarów i w każdej kolejnej inwestycji musiał zdecydować się, ile
pieniędzy postawić. W grze 60% transakcji wygrywało, a 40% przegrywało,
niezależnie od ilości postawionych pieniędzy. To jest to samo, co system
transakcyjny, który w 60% transakcji zyskuje w ujęciu rocznym, a w 40%
realizuje określoną stratę. Gra nie
obejmowała takich czynników, jak koszty, prowizje i slippage. To nie
jest wielki system. Można oczekiwać, że przyniesie 20 centów z każdego
zainwestowanego dolara, ale każdy trader powinien być w stanie zarobić na nim
pieniądze. Uczestnicy gry mieli 100 prób, wystarczająco dużo, żeby te
wyniki były łatwe do wychwycenia. Spróbujcie zgadnąć, ilu z graczy zarobiło
pieniądze w tej grze - zaledwie
2 z 40! Wyniki są okropne i pokazują, jak ważne jest
regulowanie wartości pozycji. Jestem pewien, że każdy z graczy miał różną
ilość pieniędzy na koniec gry - oprócz tych, którzy zostali
bankrutami. A przecież gra obejmowała tylko dwa czynniki - wielkość
pozycji i psychologię. Gra pokazuje, jak wielu ludzi może zamienić dobry
system inwestycyjny w zły z powodu błędnego określania wartości pozycji.
- A
druga historia?
- To
jest badanie zachowania 82 zarządzających portfelem w okresie 10 lat, które
pokazało, że 91,5% ich wyników z inwestycji zależało od udziału poszczególnych
rodzajów papierów wartościowych w portfelu. W tym badaniu ten udział był
definiowany poprzez mierzenie zaangażowania w akcje, obligacje i gotówkę. To
jest właśnie zgodne z moją definicją regulowania wielkości pozycji. Niestety, ludzie opisujący wyniki tych
badań skupili się na tym, jakie należało wybrać akcje czy rodzaje papierów
wartościowych, a nie na tym, jak powinna zmieniać się struktura portfela. To
pokazuje, jak większość ludzi zaniedbuje najważniejszy element skutecznego
inwestowania, skupiając się na najmniej ważnym. Ta prosta historia pokazuje
ogromne znaczenie regulowania wielkości pozycji oraz jak błędne nastawienie
może wpłynąć na nieumiejętność wyciągnięcia odpowiednich wniosków.
-
Dlaczego tak wielu inwestorów ignoruje zasady regulowania wielkości pozycji?
- Po
pierwsze, część z nich nigdy o tym nie słyszała. Większość książek o
inwestowaniu i systemach transakcyjnych mówi o zarządzaniu pieniędzmi. Jednak
zwykle ogranicza się do stwierdzenia,
że jest to bardzo ważny element skutecznego inwestowania. Trudno w nich znaleźć
definicję, co to jest zarządzanie pieniędzmi. Nie widziałem, żeby w którejś
z nich omawiano, krok po kroku, co
należy zrobić i dlaczego w tym zakresie. Niektórzy autorzy piszą, że zarządzanie
pieniędzmi jest ważne, ale nie piszą, co to jest. Inni w ogóle ignorują ten
temat. Moja książka "Giełda, wolność i pieniądze - poradnik
spekulanta" jest tutaj wyjątkiem. To chyba pierwsza pozycja, która tak
naprawdę traktuje ten temat dogłębnie. Przeszukałem Internet w celu
odnalezienia wszystkich miejsc poświęconych zarządzaniu pieniędzmi. Okazało
się, że niekiedy można znaleźć informację o tym, jak kontrolować swoje
finanse i nie popaść w długi oraz jak zarządzać cudzymi pieniędzmi. Można
też dowiedzieć się czegoś o zarządzaniu pieniędzmi jako o kontroli ryzyka
i zarządzaniu ryzykiem. Jeszcze inni nazywają to redukcją obsunięć kapitału
(reducing drawdowns). A Ralph Vince, który
napisał trzy książki o tym zagadnieniu definiuje zarządzanie pieniędzmi
jako sposób na zarobienie jak największej ilości pieniędzy. Wielu inwestorów,
także profesjonalistów, nie ma
pojęcia,
co to jest zarządzanie pieniędzmi. W rezultacie zacząłem nazywać zarządzanie
pieniędzmi inaczej - jako określanie (regulowanie) wielkości pozycji albo
jako część systemu
transakcyjnego,
która określa, jak dużo należy zainwestować w daną pozycję. Po drugie,
ludzie lubią mieć rację i chcą mieć kontrolę nad
wszystkim. W związku z tym koncentrują się na sposobach otwierania
pozycji, a nie na ich wielkości. Po trzecie, oprogramowanie, które jest
stosowane przez większość inwestorów, jest tak skonstruowane, by dawać
graczom to, czego chcą. Oprogramowanie pozwala zoptymalizować wskaźniki, oglądać
ładne wykresy cen i rysować linie trendu - to jest to czego większość
graczy chce najbardziej. Żeby zrobić to dobrze, trzeba analizować wykresy w
wielu perspektywach czasowych i na bieżąco je optymalizować. Jednak gracze
tego nie robią. Gdy inwestują, muszą obserwować sytuację rynkową w danym
momencie i podejmować decyzję o wielkości pozycji. Większość
oprogramowania dla inwestorów w ogóle nie przywiązuje wagi do określania
wielkości pozycji. Pracowałem z programistą przez trzy lata nad stworzeniem
odpowiedniego programu. Udało się nam go opracować. Jest to jednak bardzo
drogi program, i to nie jest to, czego większość inwestorów chce. Ten
program pomaga osiągnąć istotne cele i robi to, co najważniejsze. Na koniec
trzeba powiedzieć, że większość graczy po prostu nie ma odpowiedniej ilości
pieniędzy, by dobrze nimi zarządzać. Z tego powodu gracze na rynkach futures
stosują jeden z najgorszych algorytmów zarządzania pieniędzmi. Decydują się
na granie tylko jednym kontraktem
na określoną wielkość własnego kapitału - np. jeden kontrakt na każde 10
000 dolarów. Zwykle jest to ta wielkość kapitału, z którą zaczynają
inwestować. Chcą po prostu zminimalizować ryzyko. To jest idiotyczne, ponieważ
ryzyko jest definiowane jako maksymalna strata, którą można zaakceptować, by
zachować swój kapitał. No, ale ryzyko to jest przecież kolejny termin, który
mało kto odpowiednio rozumie.
- Proszę
powiedzieć, dlaczego tak istotne są obsunięcia wartości
kapitału
(drawdowns)? W jaki sposób należy postępować, by były one jak najmniejsze?
-
Złota zasada inwestowania mówi, by maksymalizować zyski i minimalizować
straty. Większość ludzi nienawidzi strat. Inwestorzy, którzy mają ten
problem, mają skłonność do nieakceptowania strat. W związku z tym ich
straty rosną. Im są większe, tym trudniej je
zaakceptować i zamknąć pozycję. W końcu stają się tak duże, że
jeżeli pozycja nie zostanie zamknięta, to gracz musi stać się inwestorem długoterminowym.
To pierwsza lekcja, jaką proponuję, by zawsze przed wejściem na rynek określić,
w jaki sposób zamierzamy wyjść z rynku. Jest to złota zasada, ale wielu
ludzi jej nie przestrzega.- Proszę zaproponować polskim inwestorom -
czytelnikom "Profesjonalnego Inwestora" jakąś prostą technikę zarządzania
pieniędzmi lub zarządzania wielkością pozycji?
-
Jedna z prostych zasad zarządzania pieniędzmi to ryzykowanie określonej części
kapitału w każdej transakcji, tzw. model stałego ryzyka (% Risk Model). Gdy
kapitał się powiększa, ryzykujemy odpowiednio więcej. Powiedzmy, że
kupujemy akcje za 50 zł. Nasz stop (maksymalna dopuszczalna strata) wynosi 1 zł.
Linia obrony znajduje się więc na poziomie 49 zł. Ryzykujemy tylko 1 zł na
każdej akcji. Załóżmy, że maksymalny dopuszczalny poziom
ryzyka
dla całego portfela o wartości 50 000 zł wynosi także 1%, czyli 500 zł.
Przy tych założeniach pozycja, jaką możemy zająć na rynku, to 500 akcji.
Większość inwestorów uważa, że zarządzanie pieniędzmi polega na
podzieleniu swojego kapitału na kilka równych części. Większość graczy
podzieliłoby kapitał na 5 równych części i za każde 10 000 złotych kupiłoby
akcje różnych spółek, niezależnie od ich ceny czy akceptowanego ryzyka. Według
tej najbardziej popularnej metody dywersyfikacji, można by kupić 200 akcji po
50 zł, tak jak
pokazuje
tabela. Zastosowanie modelu stałego ryzyka na poziomie 1% i stopu na
poziomie 1 zł na każdą akcję pozwala kupić 500 akcji niezależnie od
ich ceny. Może to być zarówno 500 akcji po 10 zł lub 500 akcji po 200 zł.
Można tak zrobić ryzykując tyle samo - 1 zł na każdej akcji. To jest stałe
ryzyko. Oczywiście, w praktyce może być gorzej. Przy droższych akcjach linie
obrony powinny być sytuowane dalej. W takiej sytuacji stop znajduje się dalej,
a ryzyko jest większe. Jednak ten prosty przykład pokazuje moc modelu stałego
ryzyka. A jest to bardzo prosta technika zarządzania pieniędzmi.
- Jakie
jest Pana zdanie na temat mechanicznych systemów inwestycyjnych? Czy jest to
dobry sposób na zarabianie pieniędzy na rynku? Czy, Pana zdaniem, na rynku w długim
okresie mogą przetrwać tylko
zdyscyplinowani inwestorzy stosujący dobre systemy?
-
Na naszych kursach jednym z tematów jest opracowanie przez każdego
tradera biznesplanu. Jedną z jego części są założenia systemu
inwestycyjnego, dzięki któremu zarabia się 40-50% rocznie przy niewielkich
obsunięciach kapitału. To musi być mechaniczny system, który zawiera
wystarczającą liczbę testów, aby móc stwierdzić, że działa dobrze.
Wymagam od szkolonych traderów, by posiadali mechaniczne systemy inwestycyjne,
ponieważ to oznacza, że rozumieją pewne podstawowe elementy niezbędne do osiągania
zysków na rynku, takie jak:
oczekiwany wynik systemu, niskie ryzyko czy odpowiednie ustalanie wielkości
kapitału. Powinni znać charakterystykę swojego systemu, aby móc określić
wymagany dla niego stosunek zysku
do ryzyka. Gdy mają to dobrze opracowane,
mogą zająć się symulowaniem różnych strategii określania wartości
pozycji. To z kolei pozwala na oszacowanie, jak system będzie się sprawdzał w
przyszłości i czy pozwoli na osiągnięcie celów zapisanych wcześniej w
biznesplanie. W tym sensie inwestorzy muszą posługiwać się automatycznymi
systemami. Inaczej pogubią się w czasie myślenia nad różnymi sytuacjami na
rynku i zaczną postępować nielogicznie. Intuicja zamieni się w myślenie życzeniowe.
Z czasem, gdy przekonam się, że ktoś potrafi zarabiać stosując swój system
transakcyjny w sposób zdyscyplinowany, oczywiście dopuszczamy takie sytuacje,
żeby czasami pójść za tropem intuicji, a nie automatycznego systemu.
Ale tylko w wyjątkowych przypadkach.
-
Co Pan sądzi o teorii Elliotta i innych tego typu magicznych teoriach
inwestowania? Czy one są zbyt subiektywne, czy też można na ich podstawie osiągać
zyski?
-
Magiczne teorie inwestowania nie są systemami transakcyjnymi, są to
zaledwie pewne zasady określania dogodnych momentów do wejścia lub wyjścia z
rynku. Fale Elliotta mogą komuś pomagać określać punkty zwrotne na rynku,
ale ma to niewiele wspólnego z osiąganiem
zysków z inwestycji. To samo dotyczy teorii Ganna, Delty, astrologii czy
jakiejkolwiek metody określania dołków lub szczytów. Większość osób
stosujących takie podejście do rynku ma poważne problemy z osiąganiem zysków,
ponieważ nie mają kompletnego
systemu. Nie używają dokładnych zasad otwierania pozycji, nie mają
systematycznego sposobu realizacji zysków, nie używają zleceń ograniczających
straty ani żadnego algorytmu służącego do określania wartości pozycji itd.
Jeżeli ktoś lubi magiczne teorie inwestowania, mogę mu dać taką radę, by
jak najszybciej przekształcił ją w prawdziwy całościowy system
inwestycyjny. W mojej książce, która wkrótce ukaże się w Polsce,
znajdą zasady, jak to zrobić. Jeżeli rzeczywiście te teorie dają im
przewagę nad resztą rynku (w co wątpię), to taki system powinien pozwolić
im na zarobienie dużych pieniędzy. Podam
przykład. Jeden z moich klientów był bezsprzecznie jednym z najlepszych
prognostyków na rynku pewnego towaru. Stosował fale Elliotta i wydawało się,
że wyznacza punkty zwrotne na tym rynku wyjątkowo dobrze. Jednak nie był w
stanie wykorzystać tego w praktycznym inwestowaniu. Czasami zbyt wcześnie
otwierał pozycję, jeszcze przed punktem zwrotnym i musiał szybko ją zamknąć
ze względu na straty. Później rynek rzeczywiście szedł w stronę, którą
on prognozował. Jednak, jego zdaniem, było już za późno na otwieranie
pozycji. Często w ogóle miał kłopoty z podjęciem decyzji o dokonaniu
transakcji. W końcu doszliśmy do tego, że jego prognozy to zaledwie pewne ogólne
wstępne zasady służące do szacowania, w którą stronę pójdzie rynek. To
zaledwie niewielka część systemu. Mój klient potrzebował dokładnej zasady
otwierania pozycji opartej np. na wybiciach z konsolidacji przy dużej aktywności
rynku, aby potwierdzić, że rynek porusza się w prognozowanym wcześniej
kierunku. Następnie, gdy rynek rzeczywiście wykonał prognozowany zwrot
(i tylko wtedy), mój klient mógł otworzyć
pozycję przy bardzo ściśle określonym stopie (linii obrony). Następnie zaczął stosować szeroki, ruchomy stop w
celu ochrony papierowych zysków, aż do momentu, gdy warunki rynkowe zaczęły
się, jego zdaniem, pogarszać. Wtedy ponownie stosował bliską linię obrony,
aby móc wcześnie zamknąć pozycję, gdy rynek rzeczywiście odwracał
korzystny trend. Dopiero po zastosowaniu tych instrukcji jego wyniki
inwestycyjne znacznie się poprawiły.
- Jakie są największe pułapki dla początkującego
inwestora? Czy lepiej jest na początku zyskać stosując złe metody, czy
raczej stracić, by później móc szybko poznać sekrety skutecznego
inwestowania?
-
Bardzo groźne są początkowe zyski osiągnięte przy zastosowaniu błędnych
metod. To może spowodować nieodwracalne przyzwyczajenia do tych metod. Najczęściej
początkujący inwestorzy zbyt dużo inwestują. Otwierają zbyt duże pozycje w
stosunku do swojego kapitału. To w rezultacie musi doprowadzić do bankructwa.
Tak jak wcześniej wspomniałem, często otrzymuję telefony mniej więcej tej
treści: "- Słuchaj Van, mam
świetny system inwestycyjny. Zarobiłem 200%, ale później straciłem to
wszystko i jestem 50% do tyłu. Co mam zrobić". Kiedy słyszę coś
takiego, wiem, w czym leży problem. Prawdopodobnie weszli na rynek ze zbyt małym
kapitałem i teraz ryzykują zbyt wiele (pewnie ponad 10% w każdej transakcji).
To jest typowy problem. Wszyscy ci inwestorzy przegrają i nawet nie będą
wiedzieli, dlaczego. Wydaje mi się, że lepiej jest na początku stracić, niż
zarobić. Duże straty wynikają z braku zrozumienia zasad kształtowania wielkości
pozycji, o czym była mowa wcześniej. Jeżeli ktoś ryzykowałby tylko 1%
kapitału, tak jak w zamieszczonym przykładowym modelu
stałego ryzyka, to nie doświadczyłby wielkich strat. A jeżeli ten 1%
kapitału nie wystarcza do zajęcia pozycji, taki inwestor nie powinien w
ogóle rozpoczynać swojej przygody z rynkiem. Jest to najważniejsza lekcja,
jaką trzeba sobie na początku przyswoić.
- Proszę powiedzieć coś o kursach prowadzonych w
Pańskim Międzynarodowym Instytucie Doskonalenia Inwestorów
(International Institute of Traduing Mastery, Inc.)
-
Najlepiej zacząć od kursu przeznaczonego do nauki w domu. Jego tytuł
to "Kurs skutecznego inwestowania (Peak Performance Course) dla inwestorów
i traderów". Jest to pięć książek składających z się z ok. 1000
stron tekstu i ćwiczeń. Stanowi on wynik moich wieloletnich badań.
- Co można
znaleźć na Iitm.com?
- Nasza
strona internetowa jest zaprojektowana w celu dostarczenia podstawowych
informacji edukacyjnych w zakresie: 1) dyscypliny; 2) tworzenia systemów
transakcyjnych; 3) określania wartości pozycji; 4) bogactwa; 5) indywidualnego
treningu. Dostarczamy informacje o
naszych wszystkich kursach i programach, praktyczne rady oraz wiele pożytecznych
wskazówek dla graczy. Dodatkowo odpowiadamy też na sensowne pytania
inwestorów.
Jednym
z głównych elementów naszej strony jest także gra, w którą każdy może
grać za darmo. Uczy ona określania wielkości pozycji i maksymalizowania zysków.
Najlepszym graczom fundujemy nagrody.
-
Dziękuje za rozmowę.
Dr Van K.
Tharp prowadzi szkolenia dla inwestorów od 1982 r. Jest założycielem Międzynarodowego
Instytutu Doskonalenia Inwestorów (International Insitute of Trading Mastery,
Inc.). W ramach instytutu prowadzi wiele kursów dla inwestorów oraz szkołę
inwestowania. Przez te lata skatalogował profile inwestycyjne ponad 4000 traderów
i wyodrębnił cechy najlepszych z nich. Teraz prowadzi szkolenia ucząc tych
cech wszystkich chętnych. Dr Tharp był jedynym coachem, opisanym w książce
Jacka Schwagera "The Market
Wizards: Interviews with Great Traders". Jest absolwentem psychologii
Uniwersytetu Oklahoma. Dyplom doktora otrzymał w
1975 r.