Giełda Linki
Internetowy przewodnik gracza giełdowego

                              

Chat  Kontakt z nami

 


Aktywny handel - rady


Oto ciekawy tekst w  wolnym tłumaczeniu ;-) Z grup dyskusyjnych.... i cos w tym prawdy chyba jest...

 

1. Zbieramy informacje - kupowanie książek, chodzenie na wykłady i badania.
2. Zaczynamy handel z naszą "nową wiedza".
3. Konsekwentnie "ofiarowujemy" następnie spostrzegam, że potrzebujemy więcej wiedzy lub informacji.
4. zbieramy więcej informacji.
5. wymieniamy towar
6. wracamy na rynek i handlujemy z naszą uaktualnioną wiedzą
7. poddajemy się znowu i zaczynamy tracić pewność siebie
mamy zasiane ziarnko niepewności (strachu?)
8. zaczynamy słuchać wiadomości z zewnątrz i innych handlarzy
9 .wracamy na rynek i kontynuujemy "ofiarowanie"
10. znowu wymieniamy towar
11. poszukujemy więcej informacji
12. wracamy na rynek i spostrzegamy mały postęp
13. czujemy się zbyt pewni siebie i rynek nas wciąga (uzależnia)
14. zaczynamy rozumieć, że handel sukcesywny zabiera więcej czasu i wiedzy ni ż przypuszczaliśmy
WIĘKSZOŚĆ LUDZI PODDA SIĘ W TYM PUNKCIE, PO SPOSTRZEŻENIU ZAWIŁOŚCI TYCH
15. poważniejemy i zaczynamy koncentrować się na realnej metodzie
16. handlujemy nasza metodą osiągając sukces jednakże odczuwamy , że czegoś nam brak
17. zaczynamy rozumieć potrzebę posiadania zasad do wprowadzenia naszej metody
18. bierzemy urlop naukowy z handlowania dla rozwoju i zdobycia naszych handlowych zasad
19.zaczynamy handlowanie znowu, tym razem z zasadami i odnosimy sukces ale mimo wszystko wahamy się w momencie wprowadzania decyzji
20. dodajemy poprawiamy i modyfikujemy zasady na miarę potrzeb
21. czujemy, ze jesteśmy bardzo blisko by przekroczyć próg sukcesywnego handlowania
22. zaczynamy brać na siebie odpowiedzialność za wyniki naszego handlowania jako że rozumiemy ze nasz sukces jest w nas a nie w metodzie
23. kontynuujemy handlowanie i stajemy się bardziej wprawni  z naszą metodą i naszymi zasadami
24. podczas handlowania wciąż mamy tendencje by traktować nasze zasady i wyniki jako błędne
25. wiemy, że jesteśmy blisko
26 wracamy i badamy nasze zasady
27. budujemy naszą pewność siebie na naszych zasadach i wracamy na rynek by handlować
28.nasze handlowanie przynosi coraz lepsze wyniki ale wciąż wahamy się przy wprowadzaniu naszych zasad
29. teraz dostrzegamy ważność w podążaniu wg naszych zasad kiedy widzimy wyniki naszego handlowania gdy nie stosowaliśmy się do naszych zasad
30. zaczynamy dostrzegać że nasz brak sukcesy tkwi w nas (brak dyscypliny w stosowaniu zasad spowodowany pewnego rodzaju strachem)
i zaczynamy prace w lepszym poznawaniu siebie
31. kontynuujemy handel i rynek uczy nas coraz więcej o nas samych
32. opanowujemy naszą metodę i nasze zasady handlowania
33. zaczynamy konsekwentnie zarabiać pieniądze
34. stajemy się troszkę zbyt pewni siebie i uzależniamy się od rynku
35. wciąż uczymy się naszych lekcji
36. przestajemy myśleć i pozwalamy naszym zasadą by handlowały za nas ( handlowanie staje się nudne ale odnosimy sukces) nasze handlowanie powoduje wzrost naszych ilości kontraktów
37. zarabiamy więcej pieniędzy niż kiedykolwiek marzyliśmy
38. osiągamy  w naszym życiu mnóstwo rzeczy o których zawsze marzyliśmy
 
                              
  A oto orginalna wersja ;-)
 
1. We accumulate information - buying books, going to seminars and
researching.
2. We begin to trade with our 'new' knowledge.
3. We consistently 'donate' and then realise we may need more
knowledge or
information.
4. We accumulate more information.
5. We switch the commodities we are currently following.
6. We go back into the market and trade with our 'updated' knowledge.
7. We get 'beat up' again and begin to lose some of our confidence.
Fear
starts setting in.
8. We start to listen to 'outside news' and to other traders.
9. We go back into the market and continue to 'donate'.
10. We switch commodities again.
11. We search for more information.
12. We go back into the market and start to see a little progress.
13. We get 'over-confident' and the market humbles us.
14. We start to understand that trading successfully is going to take
more
time and more knowledge than we anticipated.
 
MOST PEOPLE WILL GIVE UP AT THIS POINT,
AS THEY REALISE WORK IS INVOLVED.
 
15. We get serious and start concentrating on learning a 'real'
methodology.
16. We trade our methodology with some success, but realise that
something
is missing.
17. We begin to understand the need for having rules to apply our
methodology.
18. We take a sabbatical from trading to develop and research our
trading
rules.
19. We start trading again, this time with rules and find some
success, but
over all we still hesitate when it comes time to execute.
20. We add, subtract and modify rules as we see a need to be more
proficient
with our rules.
21. We feel we are very close to crossing that threshold of successful
trading.
22. We start to take responsibility for our trading results as we
understand
that our success is in us, not the methodology.
23. We continue to trade and become more proficient with our
methodology and
our rules.
24. As we trade we still have a tendency to violate our rules and our
results are still erratic.
25. We know we are close.
26. We go back and research our rules.
27. We build the confidence in our rules and go back into the market
and
trade.
28. Our trading results are getting better, but we are still
hesitating in
executing our rules.
29. We now see the importance of following our rules as we see the
results
of our trades when we don't follow the rules.
30. We begin to see that our lack of success is within us (a lack of
discipline in following the rules because of some kind of fear) and we
begin
to work on knowing ourselves better.
31. We continue to trade and the market teaches us more and more about
ourselves.
32. We master our methodology and our trading rules.
33. We begin to consistently make money.
34. We get a little over-confident and the market humbles us.
35. We continue to learn our lessons.
36. We stop thinking and allow our rules to trade for us (trading
becomes
boring, but successful) and our trading account continues to grow as
we
increase our contract size.
37. We are making more money than we ever dreamed possible.
38. We go on with our lives and accomplish many of the goals we had
always
dreamed of.
 

 

Najważniejsza jest wielkość pozycji

 

 

  Data:  27.11.1999 (GG Parkiet)  Nr 1396

 

 

  O zarządzaniu pieniędzmi, określaniu wielkości pozycji i innych

  zagadnieniach

  związanych ze skutecznym inwestowaniem rozmawiają

  Van K. Tharp i Piotr Wąsowski

 

 

  - Jak rozpoczęła się Pańska przygoda z rynkiem?

  - Byłem bardzo kiepskim traderem, gdy zaczynałem. Dwukrotnie straciłem cały kapitał. Za drugim razem straciłem nawet więcej niż   posiadałem. Spadłem poniżej zera. Na szczęście po tym drugim   razie uświadomiłem sobie, że moje wyniki były znacznie gorsze od losowych. To nie mógł być pech. To wynikało ze mnie. W końcu   wziąłem się za rozpoznanie przyczyn mojej porażki. Gdy prowadziłem badania nad rozwiązywaniem problemów związanych z inwestowaniem, moi koledzy prosili mnie o radę, jak   poprawić swoje wyniki. A większość z nich to byli dobrzy   inwestorzy. W końcu uznałem, że to dobry pomysł, by zająć się   szkoleniem innych. Teraz moja gra na rynku polega głównie na  inwestowaniu razem z traderami, którzy korzystają z moich kursów. Wyniki tych inwestycji są znakomite. Co roku zarabiamy ponad 50%.  Moja filozofia w pracy z tymi traderami jest taka, by szukać ich  cech wspólnych. Każdy z nich ma inny system inwestycyjny i każdy   osiąga zyski. Więc to nie jest najważniejsze. Ich wspólną cechą jest   to, że przestrzegają zasad zarządzania pieniędzmi, nie ryzykują zbyt wiele oraz są bardzo zdyscyplinowani. Kiedy stosujesz te metody,   masz ogromne szanse na sukces. Od pewnego czasu zajmuję się   modelowaniem tych cech u inwestorów.

-          Dlaczego sprzedaje Pan swoje sekrety inwestycyjne? 

-          Dobry trener charakteryzuje się tym, że znajduje utalentowanych   graczy (inwestorów), uczy ich fundamentalnych zasad niezbędnych do osiągnięcia sukcesu, a następnie czuwa, by tych zasad przestrzegali. To jest bardzo interesujące, jak trading jest podobny  do sportu, szczególnie lekkiej atletyki. Prawie każdy lekkoatleta ze ścisłej czołówki światowej ma swojego prywatnego trenera. Bardzo mało jest natomiast traderów, którzy mają swoich coachów.  Właśnie dlatego sprzedaję swoje sekrety. Zarobiłem wystarczająco dużo, żeby już kilka lat temu udać się na emeryturę. Mam bardzo dużą motywację, by pomagać ludziom, którzy być może bez mojej pomocy nie byliby w stanie zarobić pieniędzy na rynku. Większość ludzi wykazuje tendencję do nieprzestrzegania podstawowych zasad inwestycyjnych. Robią wszystko źle.   Przyczyny tego stanu rzeczy i sposoby ich pokonywania są opisane w mojej książce "Giełda, wolność, pieniądze - poradnik spekulanta". Niestety, większość produktów dla inwestorów  wykorzystuje te tendencje. Innymi słowy, ludzie kupują te produkty,  ponieważ wydaje im się, że to poprawi ich wyniki na rynku, a w rzeczywistości tak nie jest. Ja robię to inaczej. Pokazuję rezultaty mojego modelowania strategii inwestycyjnych. Inwestorzy widzą wyniki i przekonują się, że to działa. Jednak aby skutecznie zastosować te zasady,   większość z nich musi całkowicie zmienić swoje pojmowanie rynku. Inaczej nie odniosą sukcesu.

  - W jaki sposób unika Pan emocji w czasie inwestowania? Jaki jest ich wpływ na wyniki trategii? Czy stosowanie mechanicznych systemów transakcyjnych jest dobrym wyjściem, by ich uniknąć?

  - Po pierwsze, mechaniczne systemy inwestowania nie mają nic  wspólnego z kontrolą emocji. Jeżeli ktoś jest emocjonalny, to jego emocje wpłyną na każdy stosowany przez niego system.   Spowodują, że albo nie zdecyduje się na podjęcie transakcji   zgodnie z sygnałami systemu, albo zaangażuje zbyt wiele na rynku   niezgodnie z systemem.  Jeden z kursów proponowanych przeze mnie pokazuje 15   sposobów zmiany stanu umysłowego (to jest moja definicja emocji).   Po pierwsze, trzeba rozpoznać, że aktualny stan umysłu jest nieodpowiedni do inwestowania. Większość ludzi nie jest w stanie zrobić nawet tego. Następnie, jeżeli sobie to uświadomimy, należy coś z tym zrobić. Wstępne sposoby zmiany stanu umysłu polegają na obserwacji i zmianie sposobu oddychania. Jeżeli ktoś jest   emocjonalnym graczem, to prawdopodobnie również jego oddech jest nierówny. Zmiana oddechu wpływa na zmianę stanu umysłu. Warto także wstać i zmienić postawę. To również wpływa na  samopoczucie.

  - No właśnie, jak osiągnąć odpowiedni stan umysłu, aby odnieść   sukces na rynku?

  - W trakcie mojej pracy odkryłem, że aby osiągnąć sukces na   rynku, trzeba spełnić pewne wymagania. Można je porównać do określonych zadań, których wykonanie jest niezbędne do  osiągnięcia sukcesu. Optymalny stan umysłu zależy od zadania, nad   którym właśnie pracujemy. Ten temat będzie się pewnie przewijał   przez cały wywiad. Mogę znowu odesłać czytelników   "Profesjonalnego Inwestora" do moich kursów i książki. Mogę opisać jeden z elementów niezbędnych do osiągnięcia   sukcesu na rynku. To jest stan gotowości do realizacji transakcji. W   tej sytuacji trzeba działać, a nie myśleć. Rozmyślania na temat transakcji powinny być dokonane wcześniej. W momencie składania zlecenia jest już na to za późno. Wyobraźmy sobie tygrysa polującego na swoją ofiarę. Gdyby w tym momencie tygrys  zaczął się zastanawiać, czy ten skok to dobry pomysł, prawdopodobnie nic by nie upolował i złamałby sobie kark.

  Wracając do pytania. Otóż najważniejszy w inwestowaniu jest odpowiedni stan umysłu. Aby to osiągnąć, trzeba prowadzić coś w rodzaju dziennika-notatnika, w którym zapisujemy psychologiczną historię każdej transakcji. Tam powinno się zapisywać emocje i   przemyślenia na temat swoich posunięć na rynku.

  - Jakie są najważniejsze przeszkody skutecznego inwestowania?

  - Najczęściej występujące przyczyny porażki to nieumiejętność dokonania transakcji w momencie wygenerowania sygnału przez system, skłonność do zbyt dużego ryzyka oraz potrzeba posiadania   racji w każdej sytuacji rynkowej. Zwykle te problemy są jednak  znacznie głębsze, niż mogłoby się wydawać. Czasami jest to bardzo niska samoocena lub brak jednoznacznego systemu inwestycyjnego.

  - Czy może Pan wskazać taki problem, który jest głębszy niż się   wydaje?

  - Inwestorzy, którzy mają problemy z dokonaniem transakcji, na ogół w rzeczywistości po prostu nie mają systemu inwestycyjnego.  Oni myślą, że go mają, ale tak naprawdę często jest to zaledwie tzw. sposób otwierania pozycji po wystąpieniu pewnych sygnałów. To nie jest przecież całościowy system inwestycyjny. Dodatkowo,  tacy inwestorzy zwykle nie mają pomysłu, jak wyjść z rynku  (zamknąć pozycję) w konkretnych sytuacjach.

  - Jakie kroki należy przedsięwziąć, by te przeszkody   wyeliminować?

  - Tak jak wcześniej powiedziałem, odkryłem, że większość graczy,  którzy nie mogą podjąć decyzji o dokonaniu transakcji, tak naprawdę nie ma systemu inwestycyjnego. Większość inwestorów  skupia całą swoją uwagę na wskaźnikach technicznych i identyfikacji dogodnych sytuacji do wejścia na rynek (w  rzeczywistości jest to zaledwie ok. 10% dobrej strategii   inwestycyjnej), a zbyt mało czasu poświęca na prawdziwe zarabianie pieniędzy na rynku. Pierwszy krok w rozwiązywaniu tych problemów, to ich identyfikacja. Musimy uświadomić sobie, co tak naprawdę stanowi najważniejszy problem w naszym podejściu do rynku. Dlaczego tracimy pieniądze. Drugi krok to otwartość na rozwiązanie tego problemu. Zwykle gracze tłumaczą się, że nie chcą inwestować mechanicznie lub grać za pomocą komputerów, albo coś w tym rodzaju. Trzeba uciec od tych tłumaczeń i przyznać się do swoich błędów. W końcu musimy sobie uświadomić, co to jest tak naprawdę dobry system inwestycyjny i jakie są jego najważniejsze elementy, które zostały prawdopodobnie przez nas zaniedbane. Najbardziej istotne dla każdej strategii jest określenie zasad wyjścia z rynku oraz regulowanie wielkości poszczególnych pozycji. Moja nowa książka "Giełda, wolność i pieniądze - poradnik spekulanta" stanowi bardzo dobry przewodnik dla inwestorów, którzy chcą   pokonać te najważniejsze przeszkody w zarabianiu pieniędzy na   rynku.

  - Czy stres jest, Pana zdaniem, poważną przeszkodą dla inwestora?   W jaki sposób można go zminimalizować?

  - Po pierwsze, trzeba oszacować, co jest przyczyną stresu. Znaczna część mojego kursu dla inwestorów jest poświęcona temu zagadnieniu. Stres może wynikać z problemów w pracy,   problemów małżeńskich lub innych związków, ze zbyt małej ilości pieniędzy, złego nastawienia do życia albo z powodu słabego stanu zdrowia. Dodatkowo trzeba oszacować, co zmniejsza nasz stres -  co robimy, by zmniejszyć jego natężenie. Tutaj należy wspomnieć zdrowie i sposób odżywiania, ćwiczenia fizyczne, rekreację, medytacje i inne sposoby relaksowania umysłu.

  Sekretem do utrzymania stresu na odpowiednio niskim poziomie jest minimalizowanie przyczyn stresu oraz maksymalizowanie czynników obronnych przed stresem. Powtarzam, moje kursy w  znacznym stopniu są poświęcone zagadnieniom zarządzania poziomem stresu. Mogę dać polskim inwestorom szybką radę, żeby codziennie poświęcali jedną godzinę w środku dnia na ćwiczenia fizyczne. To naprawdę pomaga.

  - Dlaczego zasady zarządzania pieniędzmi są tak ważne?

  - Termin zarządzanie pieniędzmi jest obecnie bardzo często źle stosowany. Dlatego ja używam nazwy regulowanie wielkości pozycji (position sizing) zamiast zarządzanie pieniędzmi. Generalnie te zasady dotyczą podejmowania decyzji o wielkości zaangażowania pieniędzy w daną pozycję przez cały czas jej trwania. Badania pokazują, że od zasad zarządzania pieniędzmi zależy 91% wyników inwestycyjnych każdego gracza. To pokazuje, jak istotny jest ten problem. Większość osób nie poświęca mu jednak zbyt wiele uwagi.   Inwestorzy nie mają zwykle odpowiedniej ilości pieniędzy, aby grać na rynku, więc całkowicie zaniedbują problem regulowania wielkości pozycji, co jest przecież kluczem do sukcesu na rynku. Często ludzie do mnie dzwonią i mówią coś w tym rodzaju: "Słuchaj   Van, mam świetny system inwestycyjny. Zarobiłem 200% w ciągu dwóch miesięcy, ale później straciłem to wszystko i jestem 50% do tyłu. Już wiem, że mój problem leży we mnie. Co mam zrobić."  Kiedy słyszę coś takiego, jest dla mnie oczywiste, że taki inwestor ma bardzo mały kapitał i jego sposób regulowania wielkości pozycji to prosta droga do katastrofy i bankructwa.

  - Skoro zarządzanie wielkością pozycji jest tak ważne, to czy może Pan powiedzieć o tym coś więcej?

  - Opowiem teraz dwie historie, które powinny pokazać istotę tego problemu. Ralph Vince opracował pewną grę poświęconą zagadnieniu wielkości pozycji. Zebrał 40 osób ze stopniem doktora różnych specjalności, oprócz tych, którzy mieli coś wspólnego ze statystyką. Gra polegała na 100 kolejnych inwestycjach, które były generowane jedna po drugiej. Każdy z doktorów zaczął z 1000 dolarów i w każdej kolejnej inwestycji musiał zdecydować się, ile pieniędzy postawić. W grze 60% transakcji wygrywało, a 40% przegrywało, niezależnie od ilości postawionych pieniędzy. To jest to samo, co system transakcyjny, który w 60% transakcji zyskuje w ujęciu rocznym, a w 40% realizuje określoną stratę. Gra nie   obejmowała takich czynników, jak koszty, prowizje i slippage. To nie jest wielki system. Można oczekiwać, że przyniesie 20 centów z każdego zainwestowanego dolara, ale każdy trader powinien być w stanie zarobić na nim pieniądze. Uczestnicy gry mieli 100 prób, wystarczająco dużo, żeby te wyniki były łatwe do wychwycenia. Spróbujcie zgadnąć, ilu z graczy zarobiło pieniądze w tej grze -   zaledwie 2 z 40! Wyniki są okropne i pokazują, jak ważne jest  regulowanie wartości pozycji. Jestem pewien, że każdy z graczy miał różną ilość pieniędzy na koniec gry - oprócz tych, którzy zostali  bankrutami. A przecież gra obejmowała tylko dwa czynniki - wielkość pozycji i psychologię. Gra pokazuje, jak wielu ludzi może zamienić dobry system inwestycyjny w zły z powodu błędnego określania wartości pozycji.

  - A druga historia?

  - To jest badanie zachowania 82 zarządzających portfelem w okresie 10 lat, które pokazało, że 91,5% ich wyników z inwestycji zależało od udziału poszczególnych rodzajów papierów wartościowych w portfelu. W tym badaniu ten udział był definiowany poprzez mierzenie zaangażowania w akcje, obligacje i gotówkę. To jest właśnie zgodne z moją definicją regulowania  wielkości pozycji. Niestety, ludzie opisujący wyniki tych badań skupili się na tym, jakie należało wybrać akcje czy rodzaje papierów wartościowych, a nie na tym, jak powinna zmieniać się struktura portfela. To pokazuje, jak większość ludzi zaniedbuje najważniejszy element skutecznego inwestowania, skupiając się na najmniej ważnym. Ta prosta historia pokazuje ogromne znaczenie regulowania wielkości pozycji oraz jak błędne nastawienie może wpłynąć na nieumiejętność wyciągnięcia odpowiednich wniosków.

  - Dlaczego tak wielu inwestorów ignoruje zasady regulowania wielkości pozycji?

  - Po pierwsze, część z nich nigdy o tym nie słyszała. Większość książek o inwestowaniu i systemach transakcyjnych mówi o zarządzaniu pieniędzmi. Jednak zwykle ogranicza się do   stwierdzenia, że jest to bardzo ważny element skutecznego inwestowania. Trudno w nich znaleźć definicję, co to jest zarządzanie pieniędzmi. Nie widziałem, żeby w którejś z nich  omawiano, krok po kroku, co należy zrobić i dlaczego w tym zakresie. Niektórzy autorzy piszą, że zarządzanie pieniędzmi jest ważne, ale nie piszą, co to jest. Inni w ogóle ignorują ten temat. Moja książka "Giełda, wolność i pieniądze - poradnik spekulanta" jest tutaj wyjątkiem. To chyba pierwsza pozycja, która tak naprawdę traktuje ten temat dogłębnie. Przeszukałem Internet w celu odnalezienia wszystkich miejsc poświęconych zarządzaniu pieniędzmi. Okazało się, że niekiedy można znaleźć informację o tym, jak kontrolować swoje finanse i nie popaść w długi oraz jak zarządzać cudzymi pieniędzmi. Można też dowiedzieć się czegoś o zarządzaniu pieniędzmi jako o kontroli ryzyka i zarządzaniu ryzykiem. Jeszcze inni nazywają to redukcją obsunięć kapitału (reducing drawdowns). A Ralph Vince, który   napisał trzy książki o tym zagadnieniu definiuje zarządzanie pieniędzmi jako sposób na zarobienie jak największej ilości pieniędzy. Wielu inwestorów, także profesjonalistów, nie ma

  pojęcia, co to jest zarządzanie pieniędzmi. W rezultacie zacząłem nazywać zarządzanie pieniędzmi inaczej - jako określanie (regulowanie) wielkości pozycji albo jako część systemu

  transakcyjnego, która określa, jak dużo należy zainwestować w daną pozycję. Po drugie, ludzie lubią mieć rację i chcą mieć kontrolę nad  wszystkim. W związku z tym koncentrują się na sposobach otwierania pozycji, a nie na ich wielkości. Po trzecie, oprogramowanie, które jest stosowane przez większość inwestorów, jest tak skonstruowane, by dawać graczom to, czego chcą. Oprogramowanie pozwala zoptymalizować wskaźniki, oglądać ładne wykresy cen i rysować linie trendu - to jest to czego większość graczy chce najbardziej. Żeby zrobić to dobrze, trzeba analizować wykresy w wielu perspektywach czasowych i na bieżąco je optymalizować. Jednak gracze tego nie robią. Gdy inwestują, muszą obserwować sytuację rynkową w danym momencie i podejmować decyzję o wielkości pozycji. Większość oprogramowania dla inwestorów w ogóle nie przywiązuje wagi do określania wielkości pozycji. Pracowałem z programistą przez trzy lata nad stworzeniem odpowiedniego programu. Udało się nam go opracować. Jest to jednak bardzo drogi program, i to nie jest to, czego większość inwestorów chce. Ten program pomaga osiągnąć istotne cele i robi to, co najważniejsze. Na koniec trzeba powiedzieć, że większość graczy po prostu nie ma odpowiedniej ilości pieniędzy, by dobrze nimi zarządzać. Z tego powodu gracze na rynkach futures stosują jeden z najgorszych algorytmów zarządzania pieniędzmi. Decydują się na granie tylko  jednym kontraktem na określoną wielkość własnego kapitału - np. jeden kontrakt na każde 10 000 dolarów. Zwykle jest to ta wielkość kapitału, z którą zaczynają inwestować. Chcą po prostu zminimalizować ryzyko. To jest idiotyczne, ponieważ ryzyko jest definiowane jako maksymalna strata, którą można zaakceptować, by zachować swój kapitał. No, ale ryzyko to jest przecież kolejny termin, który mało kto odpowiednio rozumie.

  - Proszę powiedzieć, dlaczego tak istotne są obsunięcia wartości

  kapitału (drawdowns)? W jaki sposób należy postępować, by były one jak najmniejsze?

-          Złota zasada inwestowania mówi, by maksymalizować zyski i minimalizować straty. Większość ludzi nienawidzi strat. Inwestorzy, którzy mają ten problem, mają skłonność do nieakceptowania strat. W związku z tym ich straty rosną. Im są większe, tym trudniej je  zaakceptować i zamknąć pozycję. W końcu stają się tak duże, że jeżeli pozycja nie zostanie zamknięta, to gracz musi stać się inwestorem długoterminowym. To pierwsza lekcja, jaką proponuję, by zawsze przed wejściem na rynek określić, w jaki sposób zamierzamy wyjść z rynku. Jest to złota zasada, ale wielu ludzi jej nie przestrzega.- Proszę zaproponować polskim inwestorom - czytelnikom "Profesjonalnego Inwestora" jakąś prostą technikę zarządzania   pieniędzmi lub zarządzania wielkością pozycji?

- Jedna z prostych zasad zarządzania pieniędzmi to ryzykowanie określonej części kapitału w każdej transakcji, tzw. model stałego ryzyka (% Risk Model). Gdy kapitał się powiększa, ryzykujemy odpowiednio więcej. Powiedzmy, że kupujemy akcje za 50 zł. Nasz stop (maksymalna dopuszczalna strata) wynosi 1 zł. Linia obrony znajduje się więc na poziomie 49 zł. Ryzykujemy tylko 1 zł na każdej akcji. Załóżmy, że maksymalny dopuszczalny poziom

  ryzyka dla całego portfela o wartości 50 000 zł wynosi także 1%, czyli 500 zł. Przy tych założeniach pozycja, jaką możemy zająć na rynku, to 500 akcji. Większość inwestorów uważa, że zarządzanie pieniędzmi polega na podzieleniu swojego kapitału na kilka równych części. Większość graczy podzieliłoby kapitał na 5 równych części i za każde 10 000 złotych kupiłoby akcje różnych spółek, niezależnie od ich ceny czy akceptowanego ryzyka. Według tej najbardziej popularnej metody dywersyfikacji, można by kupić 200 akcji po 50 zł, tak jak

  pokazuje tabela. Zastosowanie modelu stałego ryzyka na poziomie 1% i stopu na  poziomie 1 zł na każdą akcję pozwala kupić 500 akcji niezależnie od ich ceny. Może to być zarówno 500 akcji po 10 zł lub 500 akcji po 200 zł. Można tak zrobić ryzykując tyle samo - 1 zł na każdej akcji. To jest stałe ryzyko. Oczywiście, w praktyce może być gorzej. Przy droższych akcjach linie obrony powinny być sytuowane dalej. W takiej sytuacji stop znajduje się dalej, a ryzyko jest większe. Jednak ten prosty przykład pokazuje moc modelu stałego ryzyka. A jest to bardzo prosta technika zarządzania pieniędzmi.

 - Jakie jest Pana zdanie na temat mechanicznych systemów inwestycyjnych? Czy jest to dobry sposób na zarabianie pieniędzy na rynku? Czy, Pana zdaniem, na rynku w długim okresie mogą  przetrwać tylko zdyscyplinowani inwestorzy stosujący dobre systemy?

-          Na naszych kursach jednym z tematów jest opracowanie przez każdego tradera biznesplanu. Jedną z jego części są założenia systemu inwestycyjnego, dzięki któremu zarabia się 40-50% rocznie przy niewielkich obsunięciach kapitału. To musi być mechaniczny system, który zawiera wystarczającą liczbę testów, aby móc stwierdzić, że działa dobrze. Wymagam od szkolonych traderów, by posiadali mechaniczne systemy inwestycyjne, ponieważ to oznacza, że rozumieją pewne podstawowe elementy niezbędne do osiągania zysków na rynku,  takie jak: oczekiwany wynik systemu, niskie ryzyko czy odpowiednie ustalanie wielkości kapitału. Powinni znać charakterystykę swojego systemu, aby móc określić wymagany dla  niego stosunek zysku do ryzyka. Gdy mają to dobrze opracowane,  mogą zająć się symulowaniem różnych strategii określania wartości pozycji. To z kolei pozwala na oszacowanie, jak system będzie się sprawdzał w przyszłości i czy pozwoli na osiągnięcie celów zapisanych wcześniej w biznesplanie. W tym sensie inwestorzy muszą posługiwać się automatycznymi systemami. Inaczej pogubią się w czasie myślenia nad różnymi sytuacjami na rynku i zaczną postępować nielogicznie. Intuicja zamieni się w myślenie życzeniowe. Z czasem, gdy przekonam się, że ktoś potrafi zarabiać stosując swój system transakcyjny w sposób zdyscyplinowany, oczywiście dopuszczamy takie sytuacje,   żeby czasami pójść za tropem intuicji, a nie automatycznego systemu. Ale tylko w wyjątkowych przypadkach.

-          Co Pan sądzi o teorii Elliotta i innych tego typu magicznych teoriach inwestowania? Czy one są zbyt subiektywne, czy też można na ich podstawie osiągać zyski?

-          Magiczne teorie inwestowania nie są systemami transakcyjnymi, są to zaledwie pewne zasady określania dogodnych momentów do wejścia lub wyjścia z rynku. Fale Elliotta mogą komuś pomagać określać punkty zwrotne na rynku, ale ma to niewiele wspólnego z   osiąganiem zysków z inwestycji. To samo dotyczy teorii Ganna, Delty, astrologii czy jakiejkolwiek metody określania dołków lub szczytów. Większość osób stosujących takie podejście do rynku ma poważne problemy z osiąganiem zysków, ponieważ nie mają   kompletnego systemu. Nie używają dokładnych zasad otwierania pozycji, nie mają systematycznego sposobu realizacji zysków, nie używają zleceń ograniczających straty ani żadnego algorytmu służącego do określania wartości pozycji itd. Jeżeli ktoś lubi magiczne teorie inwestowania, mogę mu dać taką radę, by jak najszybciej przekształcił ją w prawdziwy całościowy system inwestycyjny. W mojej książce, która wkrótce ukaże się w Polsce,   znajdą zasady, jak to zrobić. Jeżeli rzeczywiście te teorie dają im przewagę nad resztą rynku (w co wątpię), to taki system powinien pozwolić im na zarobienie dużych pieniędzy.  Podam przykład. Jeden z moich klientów był bezsprzecznie jednym z najlepszych prognostyków na rynku pewnego towaru. Stosował fale Elliotta i wydawało się, że wyznacza punkty zwrotne na tym rynku wyjątkowo dobrze. Jednak nie był w stanie wykorzystać tego w praktycznym inwestowaniu. Czasami zbyt wcześnie otwierał pozycję, jeszcze przed punktem zwrotnym i musiał szybko ją zamknąć ze względu na straty. Później rynek rzeczywiście szedł w stronę, którą on prognozował. Jednak, jego zdaniem, było już za późno na otwieranie pozycji. Często w ogóle miał kłopoty z podjęciem decyzji o dokonaniu transakcji. W końcu doszliśmy do tego, że jego prognozy to zaledwie pewne ogólne wstępne zasady służące do szacowania, w którą stronę pójdzie rynek. To zaledwie niewielka część systemu. Mój klient potrzebował dokładnej zasady otwierania pozycji opartej np. na wybiciach z konsolidacji przy dużej aktywności rynku, aby potwierdzić, że rynek porusza się w prognozowanym wcześniej  kierunku. Następnie, gdy rynek rzeczywiście wykonał prognozowany zwrot (i tylko wtedy), mój klient mógł otworzyć  pozycję przy bardzo ściśle określonym stopie (linii obrony).   Następnie zaczął stosować szeroki, ruchomy stop w celu ochrony papierowych zysków, aż do momentu, gdy warunki rynkowe zaczęły się, jego zdaniem, pogarszać. Wtedy ponownie stosował bliską linię obrony, aby móc wcześnie zamknąć pozycję, gdy rynek rzeczywiście odwracał korzystny trend. Dopiero po zastosowaniu tych instrukcji jego wyniki inwestycyjne znacznie się poprawiły.

 - Jakie są największe pułapki dla początkującego inwestora? Czy lepiej jest na początku zyskać stosując złe metody, czy raczej stracić, by później móc szybko poznać sekrety skutecznego inwestowania?

-          Bardzo groźne są początkowe zyski osiągnięte przy zastosowaniu błędnych metod. To może spowodować nieodwracalne przyzwyczajenia do tych metod. Najczęściej początkujący inwestorzy zbyt dużo inwestują. Otwierają zbyt duże pozycje w stosunku do swojego kapitału. To w rezultacie musi doprowadzić do bankructwa. Tak jak wcześniej wspomniałem, często otrzymuję telefony mniej więcej tej treści: "-  Słuchaj Van, mam świetny system inwestycyjny. Zarobiłem 200%, ale później straciłem to wszystko i jestem 50% do tyłu. Co mam zrobić". Kiedy słyszę coś takiego, wiem, w czym leży problem. Prawdopodobnie weszli na rynek ze zbyt małym kapitałem i teraz ryzykują zbyt wiele (pewnie ponad 10% w każdej transakcji). To jest typowy problem. Wszyscy ci inwestorzy przegrają i nawet nie będą wiedzieli, dlaczego. Wydaje mi się, że lepiej jest na początku stracić, niż zarobić. Duże straty wynikają z braku zrozumienia zasad kształtowania wielkości pozycji, o czym była mowa wcześniej. Jeżeli ktoś ryzykowałby tylko 1% kapitału, tak jak w zamieszczonym przykładowym modelu  stałego ryzyka, to nie doświadczyłby wielkich strat. A jeżeli ten 1%   kapitału nie wystarcza do zajęcia pozycji, taki inwestor nie powinien w ogóle rozpoczynać swojej przygody z rynkiem. Jest to najważniejsza lekcja, jaką trzeba sobie na początku przyswoić.

- Proszę powiedzieć coś o kursach prowadzonych w Pańskim Międzynarodowym Instytucie Doskonalenia Inwestorów  (International Institute of Traduing Mastery, Inc.)

-          Najlepiej zacząć od kursu przeznaczonego do nauki w domu. Jego tytuł to "Kurs skutecznego inwestowania (Peak Performance Course) dla inwestorów i traderów". Jest to pięć książek składających z się z ok. 1000 stron tekstu i ćwiczeń. Stanowi on wynik moich wieloletnich badań.

 - Co można znaleźć na Iitm.com?

  - Nasza strona internetowa jest zaprojektowana w celu dostarczenia podstawowych informacji edukacyjnych w zakresie: 1) dyscypliny; 2) tworzenia systemów transakcyjnych; 3) określania wartości pozycji; 4) bogactwa; 5) indywidualnego treningu.  Dostarczamy informacje o naszych wszystkich kursach i programach, praktyczne rady oraz wiele pożytecznych wskazówek dla graczy. Dodatkowo odpowiadamy też na sensowne pytania   inwestorów.

  Jednym z głównych elementów naszej strony jest także gra, w którą każdy może grać za darmo. Uczy ona określania wielkości pozycji i maksymalizowania zysków. Najlepszym graczom fundujemy nagrody.

-          Dziękuje za rozmowę.

 

 

Dr Van K. Tharp prowadzi szkolenia dla inwestorów od 1982 r. Jest założycielem Międzynarodowego Instytutu Doskonalenia Inwestorów (International Insitute of Trading Mastery, Inc.). W ramach instytutu prowadzi wiele kursów dla inwestorów oraz szkołę inwestowania. Przez te lata skatalogował profile inwestycyjne ponad 4000 traderów i wyodrębnił cechy najlepszych z nich. Teraz prowadzi szkolenia ucząc tych cech wszystkich chętnych. Dr Tharp był jedynym coachem, opisanym w książce Jacka Schwagera "The   Market Wizards: Interviews with Great Traders". Jest absolwentem psychologii Uniwersytetu Oklahoma. Dyplom doktora otrzymał w  1975 r.